Po pierwsze to właśnie się okazało, że pisanie relacji jest trochę trudniejsze, niż mi się wydawało. Jeśli ktoś, tak jak ja, ma problemy z mobilizacją, to te 2 godziny wolnego czasu to trochę mało...
Ale przejdźmy do rzeczy.
Tegoroczny europejski YAPC odbył się w Copenhagen Business School. Jak to za granicą, przestronnie, ładnie, dobry dojazd (wejście do stacji metra 100m od wejścia do budynku). Sale okazały się być bardzo podobne do tych w Wiedniu w zeszłym roku - jedna wielka, tak na 300 osób, dwie mniejsze, gdzieś na 100 osób każda. Czwarta sala była w przeciwieństwie do trzech pierwszych płaska - bez podwyższenia. No i oczywiście sporo mniejsza.
Przy rejestracji z gadżetami konferencyjnymi szału nie było, ale przynajmniej były zielone koszulki z logo konferencji i napisem "Google" na ramieniu. Od razu wiadomo kto zasponsorował. :-) Przypomnę, że udział w YAPC kosztował mniej więcej 120EUR - a więc dość niewiele, Każde dodatkowe atrakcje, a więc właśnie gadżety/wyżerka/kolacja dla uczestników są fundowane przez sponsorów. Znów miło wspomnę Wiedeń i grupę miejskich przegubowców z "YAPC::Europe" na wyświetlaczach dowożących uczestników na i z "oficjalną" kolację...
Najpierw ujawniono, że kolejny YAPC::Europe odbędzie się w Lizbonie. Drugim kandydatem była Moskwa. Szkoda, że zabrakło uzasadnienia jakiegoś. I żeby nie było, że marudzę - sam kibicowałem Lizbonie.
Jose Castro (przepraszam, prawie na pewno pominąłem jakiś "ogonek") wygłosił swoją regularną krótką prezentację "Jak wynieść jak najwięcej z YAPC?". W skrócie: kluczem do socjalizacji jest "czy mogę postawić Ci piwo?".
Później wystąpił Larry Wall. I znów jak w Wiedniu raczej technicznie - mocno konkretnie dookoła rzeczy związanych z gramatyką Perla6. Czyli niestety raczej nudno :-). No i nie miał hawajskiej koszuli :-)
Zaraz potem zaczął się problem pod tytułem: "co wybrać?". Cztery prezentacje naraz to poważny problem. W tym roku raczej stawiałem na "pewniaków", tzn. na tematy trochę mi znane lub interesujące mnie i na "znane" osoby. Jak się okaże często przynosiło to nie najlepsze efekty.
Najpierw "Low maintenance data integration" autora anonimowego najwyraźniej (wg. strony YAPC).
Niestety większość zaprezentowanego materiału to codzienność w naszej firmie, a na dodatek nie zajmuję się tym bezpośrednio, niemniej poprowadzone poprawnie, ze zwróceniem uwagi na nie-takie-oczywiste sprawy.
Patrick Michaud i jego "Rakudo: Perl 6 on Parrot". I tutaj trafienie w dziesiątkę - bez nudzenia i na temat. To jest osoba, która naprawdę wie, co się dzieje w tym kompilatorze Perla 6.
Tutaj nastąpiła miła niespodzianka - był darmowy lunch. Dwie kanapki, sałatka, coś "słodkiego" i butelkowana woda wystarczało, żeby zażegnać głód. Dodam, że podczas "coffe break" w agendzie była serwowana kawa, herbata lub woda + jakieś ciacho czy słodkie bułeczki. Bardzo pozytywne doświadczenie - dziękujemy sponsorom!
Potem Jesse Vincent i "Everything but the secret sauce". Jesse to założyciel Best Practical i dość ciekawie opowiedział o różnych pobocznych modułach które powstały/zostały użyte przy tworzeniu Hivemindera. Chociaż slajdy już kiedyś oglądałem, to z przyjemnością posłuchałem na żywo.
Thomas Klausner (domm) - "CPANTS". Tutaj duża pomyłka z mojej strony - pomyliłem "CPAN Testing" (o czym chciałem posłuchać) z "CPAN Testing Service" (co jest mało interesujące). Same nazwy jak widać dość mylące, porównanie "projeków" zostawiam dociekliwym czytelnikom. O ile domm jest bardzo barwną postacią (długie dredy np.) to prezentacje robi dość słabe niestety...
Matt Trout - "Elegant^Elegant: Web application metaprogramming with Reaction". Matta wystarczy raz zobaczyć w akcji, żeby wiedzieć, czego się można spodziewać :-). Długie włosy, ubrany na czarno, dość skromne slajdy, donośny głos i sporo do przekazania (łącznie z dawką przekleństw). Niestety, dla mnie ta prelekcja była dość mało zrozumiała (dosłownie, niespecjalnie udawało mi się słyszeć poprawnie język angielski) i niespecjalnie o Reaction się więcej dowiedziałem :-(
Koniec części pierwszej, nie ostatniej.